Want to keep up to date with poetry translation news? Sign up to our infrequent email newsletter
Over 40 years
at the cutting edge
of poetry publishing
[Twitter] [rss feed] [Facebook]

Anna Piwkowska, from Six Polish Poets

Trwała przy ścianie w niebieskiej sukience.

Trwała przy ścianie w niebieskiej sukience.
Mijało lato, a ona bez przerwy
z rakietą, z żÓłtą piłką, ćwiczyła mu nerwy,
opalając w pÓłruchach kolana i łokcie.
Stawał w oknie i patrzył jak w soczystej trawie
ginęła żÓłta piłka. Pies jakby miał skrzydła
biegł po nią, chwytał w locie, ciesząc się, że wygrał
oddawał z dumą piłkę i kąpał się w stawie.
Mijało lato. Trawa pożÓłkła, a ścianę
pełną śladÓw od piłki obmywały deszcze,
gdy zobaczył przez okno: torby spakowane,
a w nich rakietę, piłkę, sukienkę i jeszcze
pewnie była tam płyta. Długie dwa miesiące
w upalne letnie zmierzchy dawała mu koncert
przez ścianę. Nie mÓgł pisać, grać ze sobą w szachy,
bo ta płyta z tą rysą w dobrze znanym miejscu
zawsze się zacinała. Teraz postanowił,
że zejdzie w końcu na dÓł pożegnać się z psem.
A może z właścicielką, zresztą, czy ja wiem,
może chciał wziąć do ręki żÓłtą, brudną piłkę.
Zastukał laską. Schody skrzypnęły jak zawsze.
Jak wtedy gdy w młodości szybko po nich zbiegał
i jak w ostatnie lata, gdy schodził ostrożnie.
Koszyk, w koszyku piłka, pies obok, strzegł groźnie
tego skarbu, żÓłtego cudu swojej pani.
Wysiadła z samochodu, podała mu rękę,
powrzucała bagaże, pies wskoczył do tyłu.
Odjechała uwożąc psa, piłkę, sukienkę,
płytę, rakietę, lato piękniejsze od tylu
innych. Ostatnie lato choć tego nie przeczuł.

NieborÓw, 2002

The Last Summer

She endured by the wall in her blue dress.
Summer drew to a close, yet she went on
testing his nerves, with her racket, her yellow ball,
in half-movements tanning her elbows and knees.
He stood by the window, watching the luscious grass
conceal the yellow ball. The dog, as if on the wing,
rushed after it, caught it mid-air and filled with victorious glee
proudly returned the ball, then leapt in the pond for a bath.
Summer drew to a close. The grass yellowed, and the wall
covered with marks of the ball was washed by the rain;
that's when he saw through the window: suitcases packed
together with the racket, the ball and the dress, but that was not all,
the record must have been there too. For two long months
of the hot summer it gave him concerts through the wall at dusk.
He couldn't write, he couldn't play chess on his own,
because that record with that scratch well-known
would always stop at the same place. Now he made up his mind
to finally go downstairs at least to say good-bye
to the dog. Or possibly the dog's owner. Perhaps
he wanted to hold the dirty yellow ball in his hand.
His walking-stick knocked. The stairs as usual creaked.
Just like they did when he was young and quick
and now, when he slowly walked down with caution.
The basket, in it — the ball, the dog, clearly with the notion
to guard this treasure, the yellow marvel of his lady.
She got out of the car, extended her hand to him,
put her baggage inside, the dog jumped in at the back.
Then she was gone, taking away with her
the dog, ball, dress, record, racket, summer more beautiful
than ever. His last summer, but that he didn't sense.

Nieborów, 2002