Over 40 years
at the cutting edge
of poetry publishing
[Twitter] [rss feed] [Facebook]

Tomasz Różycki, from Six Polish Poets

Antypody

Wszystko, co nam mÓwili, było przecież kłamstwem,
ponieważ nikt tam nie wszedł, wszyscy udawali;
tylko siedzieli chwilę pod samymi drzwiami,
a potem się chwalili, młodym, jakie łatwe

są takie rzeczy dla odważnych. Kopnąć czaszkę,
albo dotykać kości. Drzwi były blaszane
i silnie zardzewiałe, szło się tam trÓjkami
wzdłuż nasypu, do stawÓw, gdzie łowili traszki

i gdzie miejscowi czasem robili pikniki
i bili się na noże. Tam utonął ojciec
Anki, co wyjechała i mieszkała w porcie
w Australii, w końcu świata, w krainie tych dzikich

bumerangÓw koala. Nie mÓwiłem z nikim,
ale wszyscy wiedzieli, że się w niej kochałem.
Więc poszliśmy we trÓjkę, Aśka, ja i Piotrek,
a co się potem stało, już się nie odstanie.

listopad, 2000

Antipodes

Everything that they told us was a lie.
No one went in, but they pretended to;
they only sat a minute by the door,
then boasted youthfully how easy these

things are when one is brave. To kick the skull
or touch the bones. The door was metal and
completely rusted. One went there in threes
along the bank to ponds where newts were caught

and where the locals sometimes went on picnics
and fought with knives. Anka's father drowned there,
Anka who left and now is living in
Australia, the world's end, land of wild

boomerang bears. I never told a soul,
but they all knew I was in love with her.
We went in threes, Anka, Peter and me.
What happened then can never be undone.

November, 2000